Paradoks 10 kwietnia polega na następującej rzeczy:
-większość ludzi, którą mam okazję czytać na facebooku jest święcie przekonana o wykreowanej przez Pośpieszalskiego, nieprawdziwej wizji wydarzeń, jakie miały miejsce pod pałacem prezydenckim zaraz po katastrofie tupolewa. Nie ma mowy o tym, żeby na tym filmie ktokolwiek zachowywał się szczerze i mówił po prostu to co myśli. Podsumowując, to nie jest żaden dokument, tylko spisek.
-ci sami ludzie, na jakąkolwiek wzmiankę o tym, że należałoby chociaż poważnie prześwietlić i zastanowić się nad ewentualnym scenariuszem, w którym katastrofa była po prostu udanym zamachem, reagują histerycznym wyzywaniem wszystkich w okół od oszołomów. A ludzi przedstawiających poważne argumenty mieszają z bandą fanów teorii spiskowych, ufologów i pewnie kogoś tam jeszcze.
Jak ktoś nie wierzy to polecam pogooglować trochę i sprawdzić jak zmieniały się wersje (i reakcje) tłumaczące odgłosy wystrzałów na sławnym już filmiku, który ktoś nagrał zaraz po katastrofie (mam nadzieję, że nasza prokuratora dotarła już do autora).
niedziela, maj 16
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz