niedziela, kwiecień 11

2 minuty ciszy

Pałac Prezydencki, Warszawa 10.04.10

Ten wpis umieszczam tu niechętnie - ubolewanie na pokaz i wysyłanie żałobnych smsów w cenie 1zł + vat budzi we mnie odrazę i długo zastanawiałem się czy pisać to co myślę, czy wystarczy pomyśleć.

Symbolika jaka towarzyszyła sobocie, 10 kwietnia, zahaczała o pewien rodzaj surrealizmu. Myślę, że nie odbiegam od większości Polaków jeśli chodzi o pierwszą reakcję na wiadomość o katastrofie lotniczej, która była katastroficzna w skutkach - to był po prostu szok.

Nie głosowałem na naszego prezydenta, chociaż przyznam, że dostałby mój głos, gdyby ponownie zechciał sprawować władzę w Warszawie, spora część jego decyzji nigdy nie spotka się z moją aprobatą, jednak szanowałem go za wiele rzeczy, do których się przyczynił. Żeby daleko nie szukać - Muzeum Powstania Warszawskiego, miejsce, które powinien znać każdy Warszawiak. W negocjacjach z unią nie ulegał presjom ze strony naszej wielce oświeconej pro-unijnej inteligencji, która każdy brak uległości odbierała jako dowód na jego zacofanie i zaściankowość. Czuł się prezydentem dumnego kraju, nie mniej ważnego niż czołowi gracze na arenie europejskiej i właśnie tak się zachowywał. I wydaje mi się, że każdy patriota, chciałby odejść tak jak on - jako prezydent swojego kraju, przyczyniając się tym do zwrócenia oczu całego świata na Katyń i masakrę, która odbyła się tam 70 lat temu. Kiedy dzisiaj w telewizji zobaczyłem niecodzienny pochód żałobny - żołnierzy w mundurach polowych, podobnych do tych, które noszono podczas drugiej wojny światowej, niosących walizki, idących dostojnie, lecz nie krokiem defiladowym, to skojarzenie nasunęło się samo - po 70 latach ktoś w końcu zabrał ich do domu.

Nie głosowałem na naszego prezydenta, ale i tak uważam, że Lech Kaczyński był najlepszy w porównaniu do innych, którzy sprawowali ten urząd po 1989 roku. Jeśli ktoś chciałby przeczytać przemówienie, które miało zostać wygłoszone podczas uroczystości w Katyniu: klik.

P.S: żeby zrównoważyć ten patos czymś obrazoburczym to przypominam:
"Zobowiązuję się do odgryzienia przynajmniej 1/3 języka, jeżeli Lech
 Kaczyński nie będzie kandydatem PiS w wyborach" - Tomasz Lis

0 komentarze:

Prześlij komentarz