Wiadomość o niekandydowaniu Tuska na prezydenta zastała mnie w nad wyraz opanowanym stanie i nie wzbudziła zdziwienia nic a nic. Afera hazardowa nie ma tu nic do rzeczy i można powiedzieć, że fakt jej pojawienia się był tak samo niespodziewany dla większości platformersów jak dla Tuska. Wplecenie zagrywki z kandydowaniem premiera do przykrycia tej afery jest moim zdaniem tylko i wyłącznie sprawnym przystosowaniem się do zaistniałej sytuacji i błyskawiczną reakcją ludzi odpowiedzialnych za wizerunek partii. Nawet Palikot został w to zaangażowany i niby on sam jeden wywalczył legalizację produkcji bimbru - kolejny punkt dla spindoktorów - opodatkowanie czegoś zamienić w dobrą nowinę nie jest takie łatwe jak to się może wydawać.
Wracając do samych wyborów prezydenckich - od dawna jestem przekonany, że do tej roli wyznaczony został Sikorski, który teraz czeka na odpowiedni moment do wystartowania ze swoją kampanią. Media panikują, że coraz mniej czasu, że PO nie może lekceważyć swoich przeciwników, którzy już teraz zaczynają walczyć o wyborców, itd... Zgodzę się, istnieje realne ryzyko. Realne i wkalkulowane w koszta. Co jak co, ale Tuskowi nie można odmówić smykałki do rozgrywek politycznych. Jeśli moje prognozy mają coś wspólnego z rzeczywistością (a nie upieram się, że mieć muszą) to Sikorski czeka spokojnie i przygotowuje się po cichu, żeby wypłynąć na fali jakichś spektakularnych wydarzeń, stawiających go w gronie zwycięzców - ludzi, którzy przyczynili się do Wielkiego Sukcesu. Jaki to sukces? Można tylko zgadywać, ale minister spraw zagranicznych ma spore pole do popisu.
Jedyne, czego nie można uznać za znaną wartość jest poparcie wyborców. Jasne, można manipulować opinią publiczną, kreować się na zwycięzcę i jedyny słuszny i logiczny wybór jaki został Polakom, ale... historia u nas pokazuje, że przy całym tym upośledzeniu jeśli chodzi o świadomość polityczną przeciętnego człowieka, potrafimy wybierać totalnie niespodziewanych kandydatów na podstawie absurdalnych czynników. No czy ktokolwiek uwierzyłby, że drugim prezydentem po 89' zostanie Kwaśniewski? Ta nasza narodowa cecha jest zarówno potencjalną szansą i potencjalną zgubą Platformy. Im więcej kandydatów pojmie te podstawowe zasady tym bardziej ciekawa kampania się szykuje. Fakt, że ma być pierwszą kampanią, która nie zlekceważy realnej siły internetu, czyni ją jeszcze ciekawszą. Tak samo ciekawi mnie, co, kto i komu zaproponuje w zamian za poparcie. Kto za to zapłaci mnie nie ciekawi zupełnie, bo to wiadomo już od dawna. Pożyjemy, zobaczymy.
0 komentarze:
Prześlij komentarz