Nie chciało mi się nic dzisiaj więcej pisać, ale wiadomość nie wymaga ani długiego ani takiego, w którym trzeba się wysilać komentarza. Otóż, dawno-nie dawno, bo mniej-więcej tydzień-dwa temu zostałem spytany o najnowszy jak na tamte czasy (czyli tydzień-dwa temu) pomysł platformy, w którym to miałyby zostać prawa Prezydenta RP ograniczone. Pamiętam ten szum medialny dobrze, bo przez moment poczułem się trochę głupio. Słyszę sobie, że PO w końcu rozprawi się z przywilejami prezydenta i ograniczy jego władzę odbierając między innymi veto. Jak tylko to zrobią to będzie żyło się lepiej. Poczułem się głupio bo pomyślałem sobie "czyli zabiorą mu veto i co on właściwie zrobi?" Jak kogoś ciekawi kwestia możliwości prezydenckich to niech posiedzi w necie, założy bloga, napisze o tym i zostawi komentarz tutaj. Wracając do pamiętnego spaceru z psem - zastanowiłem się chwilę, przestałem czuć się głupio i powiedziałem coś w stylu: Skoro PO mierzy w konstytucję, a uwagę chce skupić na potyczkach z nikim innym, tylko z samym prezydentem i wiadomo, że sam pomysł jest absurdalny, to prawdziwy powód musi być zupełnie inny ("coś w stylu", czyli nie tak składnie i z tyloma przecinkami, za to na pewno wzbogaciłem kwiecistość wypowiedzi kilkoma kurwami). I jest.Co trzeba zmienić w konstytucji, by wprowadzić euro? Chodzi o artykuł 227, który definiuje rolę Narodowego Banku Polskiego. Bank centralny ma wyłączne prawo emisji pieniądza w Polsce i odpowiada za wysokość stóp procentowych. Ale po wejściu Polski do strefy euro będą to prerogatywy Europejskiego Banku.
I tak się robi politykę w dzisiejszych czasach. Żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości. I jakiś Kurkiewicz, dziennikarzyna podobno ceniony, zamiast mówić o czymś tak elementarnie złym jak dobrowolne odbieranie sobie wyłączności na emisję pieniądza i ustalanie stóp procentowych w swoim własnym kraju (sam pomysł ustalania stóp procentowych - tych samych DLA CAŁEJ UE, zalicza się do najgłębszego nurtu absurdów, znanych z czasów Gierka) i konsekwencje, które z tego powstaną, mówi o tym, że najważniejsze wydarzenie w Polsce, po 89 to jakieś parytety, które są już tak głupie i tak nic nie znaczące, że nie zamierzam o nich pisać więcej niż jedno zdanie. Chciałoby się napisać, że brakuje jeszcze takich absurdów jak międzynarodowe konferencje w celu obniżenia temperatury planety Ziemi o 2 stopnie Celsjusza, ale ten pomysł się zdarzył w Kopenhadze. Co dalej?
P.S: Sama chęć zmiany konstytucji jest, żeby było ciekawiej - rzeczą totalnie śmieszną, jeśli weźmiemy pod uwagę, że sprawę wprowadzenia Euro załatwia podpisanie traktatu Lizbońskiego. To znaczy, że w gruncie rzeczy zrobiliśmy dobrze znany w Polsce numer - podpisaliśmy coś, nie wiemy za bardzo co, nie mamy zamiaru tego przestrzegać, a jak ktoś to nam wypomni to powiemy, że to nie my, albo że nic nie podpisywaliśmy. Ten PS miał być tą częścią, półżartem pisaną.
P.S: Sama chęć zmiany konstytucji jest, żeby było ciekawiej - rzeczą totalnie śmieszną, jeśli weźmiemy pod uwagę, że sprawę wprowadzenia Euro załatwia podpisanie traktatu Lizbońskiego. To znaczy, że w gruncie rzeczy zrobiliśmy dobrze znany w Polsce numer - podpisaliśmy coś, nie wiemy za bardzo co, nie mamy zamiaru tego przestrzegać, a jak ktoś to nam wypomni to powiemy, że to nie my, albo że nic nie podpisywaliśmy. Ten PS miał być tą częścią, półżartem pisaną.
0 komentarze:
Prześlij komentarz